Kiedy zdecydowałam się wybrać Setúbal jako moją erasmusową destynację, tak naprawdę kompletnie nic nie wiedziałam o tym mieście. Może z wyjątkiem położenia nad morzem i w niedużej odległości od Lizbony. Co mogę o nim powiedzieć po kilku miesiącach mieszkania tutaj?
Dlaczego Setúbal?
O ile sama decyzja o wyjeździe do Portugalii przyszła mi bardzo łatwo, o tyle wybór miasta był trudniejszym zadaniem. Zwłaszcza, że mój wydział może się poszczycić dość dużą ilością umów z uczelniami w tym kraju. Co chyba nie jest zaskakujące, moim pierwszym wyborem była Lizbona, do której jednak nie mogłam pojechać z powodu dużej ilości kandydatów i moich nikłych szans ze względu na wcześniej odbyte wyjazdy. Z Porto sprawa wyglądała podobnie. W tej sytuacji dobrym wyjściem wydał mi się właśnie Setúbal, przede wszystkim ze względu na bliskość stolicy. Niemniej jednak nadal bardzo żałuję, że nie mogłam pojechać do Lizbony.
Uczelnia
Prawdopodobnie Instituto Politecnico de Setúbal (IPS) jest jedyną szkołą wyższą w mieście i dzieli się na pięć wydziałów (nazywanych szkołami), do których należą: dwie szkoły technologii (jedna z siedzibą w Setúbalu, a druga w Barreiro), szkoła edukacji, szkoła biznesu i administracji, oraz szkoła zdrowia. Stanowczo największa ilość Erasmusow należy do szkoły administracji i biznesu. Tam też utworzony został specjalny moduł międzynarodowy, dzięki któremu zajęcia prowadzone są w języku angielskim. Natomiast w pozostałych szkołach, z tego co słyszałam, zajęcia prowadzone są po portugalsku, więc brak znajomości tego języka może być ogromnym utrudnieniem.
Stanowczo największym minusem uczelni jest jej położenie - na kompletnym pustkowiu, jakieś 5 km od centrum. Można tam dojechać na dwa sposoby: autobusem albo pociągiem. Osobiście polecam raczej tę drugą opcję. Pociąg odjeżdża dwa razy na godzinę ze stacji Setúbal oraz Praça do Quebedo, a podróż trwa ok. 7 minut. Bilet na jednorazowy przejazd kosztuje 1,30 €, natomiast miesięczny dla studentów to koszt ok. 20 euro. Plusem pociągu jest zepsuty automat z biletami na stacji przy uczelni. Dzięki temu w drodze powrotnej można uniknąć kupowania biletu. Najbezpieczniej jest wsiadać do środkowego wagonu, ponieważ kontrolerzy zazwyczaj zaczynają od pierwszego lub ostatniego.
Autobus, podobnie jak pociąg, kursuje tylko dwa razy na godzinę. Dodatkowym minusem jest cena biletu, która wynosi ok. 2,35 € w jedną stronę.
Bardzo miłym zaskoczeniem było dla mnie natomiast biuro Erasmusa. Pracująca w nim Ana jest bardzo miła i pomocna, a na dodatek znała imiona wszystkich studentów z wymiany, kiedy pojawiliśmy się na uczelni po raz pierwszy (wraz z dokumentami aplikacyjnymi każdy musiał wysłać swoje zdjęcie).
Po uczelni - czas wolny
Setúbal w odróżnieniu od miast, w których wcześniej byłam na wymianie, nie oferuje zbyt wielu atrakcji dla Erasmusów. Nie ma tu żadnych organizacji studenckich, takich jak ESN (Erasmus Student Network). Raz w tygodniu organizowane są spotkania, co tydzień w innym miejscu, które kończą się zawsze w Dose Certa, klubie, który uwielbiają wszyscy Erasmusi, chociaż prawdopodobnie nikt nie potrafi podać przyczyny tego zjawiska. Przede wszystkim dlatego, że Dose Certa ma wielkość niezbyt dużego pokoju, po wejściu do środka niemal momentalnie przesiąka się dymem papierosowym (palenie w lokalach nie jest zabronione), a na dodatek podczas studenckich wieczorów trudno jest się dostać do środka, gdyż panuje straszny ścisk. Niemniej jednak, właśnie tam najczęściej bywają Erasmusi. Poza tym w Setúbalu jest niewiele klubów i barów, a większość z nich jest zlokalizowana nad rzeką. Dla odmiany od Dose polecam na przykład bar Absurdo, natomiast miłym miejscem do posiedzenia jest Feel Setúbal.
Dużym minusem jest brak wycieczek organizowanych specjalnie z myślą o Erasmusach, z wyjątkiem kilku na początku semestru w ramach tygodnia integracyjnego. Jedną z najlepiej działających sekcji ESN w Europie jest ta w Lizbonie, jednak wyjazdy z nimi są bardziej skomplikowane i kosztowne ze względu na dojazd z Setúbalu do Lizbony.
W sezonie letnim największą atrakcją Setúbalu jest to, co wszyscy nazywają morzem, a w rzeczywistości jest rzeką Sado. Pierwsza, największa plaża (Praia da Saúde) niczym nie zachwyca, jednak jeśli poziom wody na to pozwala, nieco dalej można trafić na inną, uroczą i nieco dziką plażę.
Setúbal słynie z delfinów. Można je podobno zobaczyć płynąc na leżący po drugie stronie rzeki Półwysep Troia lub wybierając się na specjalnie zorganizowaną wycieczkę.
![]() |
| Praia de Albarquel |
Szukanie mieszkania
Poszukiwanie mieszkania uważam za najtrudniejszy punkt przygotowywań do wyjazdu. O ile prawdopodobnie w Lizbonie nie byłoby to szczególnie trudne, o tyle w Setúbalu po prostu ciężko było znaleźć jakieś oferty. Co prawda istnieje możliwość mieszkania w akademiku. Pokój jednoosobowy kosztuje ok. 140 euro, jednak stanowczo tego nie polecam. Cena co prawda jest kusząca, ale nie rekompensuje położenia akademików - daleko od centrum, sklepów... tak naprawdę wszystkiego oprócz uczelni. Najlepiej zaczynając poszukiwania poprosić o listę kontaktów na uczelni. Warto też zwrócić uwagę na to, czy mieszkanie posiada ogrzewanie (co jest rzadkością, ale też koniecznością podczas zimy) i czy cena wynajmu uwzględnia rachunki.
Kurs portugalkiego
Jak już wspomniałam we wcześniejszym poście, wielu Portugalczyków nie mówi po angielsku. Nie mówi, albo się do tego nie przyznaje. W każdym razie bariera językowa może czasem doprowadzić do frustracji. Jednak jeśli ktoś liczy na to, że na IPS nauczy się języka przynajmniej w stopniu podstawowym, to niestety muszę go rozczarować. Nauczycielka, chociaż miła, nie potrafi przekazać wiedzy, ani wzbudzić zainteresowania przedmiotem. Pomimo dużej motywacji do nauki na początku semestru, po pewnym czasie zaczęłam rzadziej bywać na zajęciach, ponieważ nic z nich nie wynosiłam.
J.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz